Segundo partido de Trefla Sopot también positivo. En Ergo Arena se ha cumplido la tarea. Solo queda un paso para las semifinales

Trafił ważne trzy “trójki” w krótkim odstępie czasu. Sopocianie źle rozpoczęli niedzielną konfrontację.

Nie było powtórki z pierwszego spotkania, w którym mocno nacisnęli rywali. Teraz szło im opornie.

– Trefl jest faworytem tej serii, ale nie poddamy się. I to miało swoje potwierdzenie w drugim meczu w Ergo Arenie.

Dzięki tym dwóm graczom obwodowym Trefl zszedł na połowę prowadząc 44:43. Mecz zyskał rumieńców.

Nie był jednostronny. O rumieńce starali się także zawodnicy, którzy nie kalkulowali walcząc o piłkę.

Wynikały z tego małe zadymy. Trefl w trzeciej kwarcie uzyskał kilka punktów przewagi i pielęgnował tę zdobycz.

Poza wspomnianymi Jakubami brakowało wyrazistego strzelca. Górowała twarda obrona, co miało odzwierciedlenie na tablicy wyników.

Goście z Dąbrowy Górniczej próbowali złamać Trefla rzutami zza łuku. W niedzielę nie szło im jednak w tym elemencie.

MKS, jako jedna z najlepszych ofensywnych sił Orlenu Basketu Ligi, nie radził sobie w decydujących momentach. A sopocianie prostymi środkami i nieustępliwością zmierzali po drugą wygraną w serii.

Gorąco kibicom Trefla zrobiło się w samej końcówce. Na niespełna 7 sekund przed końcem Kulikowski znów próbował za trzy.

Odpowiedź Trefla, po czasie trenera, to dwa punkty spod kosza Schenka. Aby wygrać żółto-czarni musieli obronić, mając na zegarze 3,6 sekundy do końcowej syreny.

Pastusiak, M. Sosin, M. Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *